niedziela, 22 stycznia 2012

4. Twój uśmiech uzależnia jak nic na tej ziemi!

Po powrocie z tego wypadu od razu umówiłam się z Lou na nockę u niego. Zapowiadało się świetnie bo nikogo oprócz nas miało tam nie być ;) Nasi rodzice się zgodzili więc gdy nadszedł wieczór byłam już gotowa i pukałam do drzwi Lou. 
- No cześć mopsiku!- powiedział lou i rzucił mi się w ramiona.
- Czemu mopsik!? 
- Bo to tak słodko brzmi. Mopsik. - odpowiedział a ja się zaśmiałam i musknęłam jego usta.
- Mam filmy!- powiedział wesoło i pokazał mi stertę komedii z Adamem Sandlerem.
- KOCHAM CIĘ! - weszłam do środka, zdjął moją kurtkę a ja rozejrzałam się po wnętrzu. -Wow. Nieźle mieszkacie. - odrzekłam.
- Dzięki. Siadaj, Pójdę po coś do jedzenia. - powiedział i skierował się do kuchni lecz złapałam jego dłoń.
- Pomogę ci. 
- Ale nie musisz. Jesteś moim gościem. - powiedział i cmoknął mnie w czoło. 
- Ale chcę. - poszłam z nim do kuchni. 
Wyjęliśmy z lodówki parę produktów ale zamiast zwracać uwagę na gotowanie gapiłam się na Louisa który ciągle mnie rozśmieszał. Mówił że jest krówkowym potworem, włożył krówkę do ust a ja ją ugryzłam. W sumie z  gotowania nici bo cały czas spędzaliśmy na igraszkach. 
Teraz siedzieliśmy na kanapie i oglądaliśmy "Nie Zadzieraj z Fryzjerem". 
- hahah , ta scena mnie powala i gdy mówi .. "gdzie kupiłeś buty?" - powiedział a ja potwierdziłam że ta scena jest świetna.
Położyłam głowę na kolanach Lou i oglądałam film do końca. Gdy się skończył odparł:
- Fajnie się z tobą ogląda komedię. Ale wolałbym zrobić coś innego. 
- Kolejny film? - odparłam. 
- Nie.. wiesz.. coś bardziej fajniejszego. - podniosłam głowę z jego kolan a on zaczął mnie namiętnie całować po szyi.. gdy już zaczął zdejmować moją koszulkę ktoś wszedł. Szybko się od siebie oderwaliśmy. 
Okazało się że był to Zayn i moja siostra.
- CO wy tu robicie? Przecież dzisiaj dom jest mój! - krzyknął Zayn. 
-  Chyba cię pojebało chłopczyku?! przecież dokładnie mówiłem że dzisiaj spędzam wieczór z Anitą.-odparł lou.
- Zayn.. myślę że wystarczy nam sypialnia. - odparła siostra.
- awww... niech mi ktoś poda wiadro.. - puknęłam głową w ramię Lou a on mnie przytulił. Usłyszeliśmy jakieś krzyki i po chwili do domu wbiegła pozostała trójka. Liam, Niall i Harry.
- młahahah, widziałeś tego pudla?? Harry! kopnąłeś ją! - powiedział Niall. 
- Ona mi się tak sama nasuwała pod nogę. - odpowiedział Harry. 
- Uspokójcie się! Zakłócamy aurę miłości!- powiedział liam i wskazał na naszą czwórkę. 
Wybuchnęłam śmiechem. 
- Poszliście na pudelowanie beze mnie!? - krzyknął Lou.
- Nie chcieliśmy wam przeszkadzać. - mrugnął Niall. 
Po chwili ciszy usłyszeliśmy jakieś jęki za kanapą. Gdy tam spojrzałam zobaczyłam straszny widok ... 
Jasmine i Zayn.. całowali się. 
Wszyscy wydali z siebie ciche: "awwww" a ja za to głośne: " BLEE" ! (XD) Było to aż takie dziwne że wszyscy się spojrzeli na mnie. 
- NO KURDE! TO MOJA SIOSTRA ! wszystko co robi uważam za obleśne. - powiedziałam. 
- Dziwne. My tak nie mamy. - Powiedział Niall i ugryzł pączka. 
- FU! NIAAAAAAAAALL! - powiedzieli chłopcy.
- NO CO?! TO NIE BYŁO OBLEŚNE! - odrzekł. 
Spędziliśmy ten wieczór na żartowaniu i ... rzucaniu w siebie produktami spożywczymi. To był pomysł Harrego. Niall się z nami nie bawił. Płakał za kanapą i uważał że marnujemy jedzenie. 
Gdy przyszedł czas na spanie.. Poszłam z Lou do sypialni. Chłopcy uważali że będę spać na jego fotelu. Nie miałam takiej chęci. Wolałam go mieć przy sobie, czuć jego ciepło. Położyłam się przy nim a on mocno mnie przytulił. Rozmawialiśmy szeptem, moja twarz była blisko jego klatki piersiowej. Słyszałam jego bicie serca. Była kompletna cisza.. słychać było tylko nasze szeptanie i ten odgłos kiedy cmokał mnie lekko w głowę. Chcę zatrzymać czas. Chcę żeby było tak codziennie. Powoli, coraz bardziej się od niego uzależniam. 

- Kocham Cię jak nigdy nikogo. - powiedziałam do niego.
- Mówią że nie można przytulić świata. Ja właśnie przytulam swój. - Powiedział i ścisnął mnie jeszcze bardziej. Uśmiechnęłam się. Byliśmy twarzą w twarz. Gapiliśmy się w nasze oczy i uśmiechaliśmy się. Odgarnął moje włosy z twarzy i uścisnął mnie. Zasnęłam. 
Obudził mnie krzyk Nialla dochodzący z kuchni. Otworzyłam oczy i zorientowałam się że Louis już wstał bo w pokoju nikogo nie było. Spostrzegłam tylko kartkę na której napisana była nazwa kawiarni i godzina. Uśmiechnęłam się i chwyciłam kartkę w dłoń. Gdy zeszłam do kuchni zobaczyłam Nialla który klęczał nad lodówkę i mówił coś po arabsku. Chyba się modlił czy coś.. 
Wolałam mu nie przeszkadzać i po cichu wyszłam. Gdy odwróciłam się po zamknięciu drzwi wpadła na mnie blond włosa dziewczyna z hipnotyzującymi błękitnymi oczami. 
- Wooow, sorry. Nie chciałam. - powiedziała do mnie i podniosła karteczkę która mi wypadła. Podała mi ją.
- Spokojnie. Nic się nie stało. Znasz chłopaków? - zapytałam. 
- Tak.  Od wczoraj chodzę z Harrym. Jest naprawdę słodki.- uśmiechnęła się. Była taka śliczna. Nie dziwię się że spodobała się Harremu. Miała długie złociste włosy sięgające pasa. Przy końcówkach lekko się podkręcały. Jej delikatne rysy twarzy wspaniale współgrały z włosami. Była idealna. Miała na sobie białą bokserkę, czerwone rurki i buty vansy. 
- Hah, prawda. Harry to niesamowity chłopak. Jestem Anita.- odparłam i wyciągnęłam dłoń w jej kierunku. Uścisnęła ją. 
- Jestem Natalie. - uśmiechnęła się perfekcyjnie. 
- Ładne imię.- odwzajemniłam uśmiech.
- A ty co tu robisz? - powiedziała z ciekawością. NO I TU MNIE MA! CO MAM JEJ ODPOWIEDZIEĆ?! Może powiem jej: A wiesz co, kocham się potajemnie z Louisem. kurde.. musiałam coś szybko wymyślić.
- ee... Przyjaźnię się z chłopakami. To wszystko. - wybrnęłam.
- hah, no to się jeszcze zobaczymy. -mrugnęła do mnie i weszła do środka. 
Odmachałam jej i poszłam do swojego domu. Nie było nikogo więc ogarnęłam się trochę i uświadomiłam sobie że gdy rozmawiałam z Natalią wyglądałam jak 766 nieszczęść. Usiadłam przed telewizorem i włączyłam kreskówki. Siedziałam tak do wieczora aż nadeszła pora tego spotkania. Ubrałam się jakoś ładnie (KLIK), zostawiłam karteczkę że wychodzę. Założyłam vansy i wyszłam.. tak vansy do sukienki. Nienawidzę balerinek a tym bardziej szpilek. Gdy przyszłam do kawiarni zobaczyłam Louisa siedzącego przy stoliku obok jakiegoś wejścia. Zaczęłam iść w jego kierunku. Nagle Lou otworzył drzwi obok stolika i wszedł do jakiegoś pomieszczenia. Weszłam za nim. Było kompletnie ciemno.. Nagle poczułam coś lodowatego przy mojej szyi. To był nóż.. Mój świat stanął. Nie wiedziałam co się dzieje. Ktoś przyciskał nóż coraz mocniej i ciągnął mnie do tyłu.

sobota, 14 stycznia 2012

3. Niech świat się zatrzyma, bo jestem szczęśliwa.

Nie mogłam się powstrzymać. Całował mnie tak delikatnie. Muskał moje wargi czekając aż to odwzajemnię. Dłużej nie umiałam tego ignorować. Zaczęłam go całować, najpierw delikatnie ale po chwili bardzo namiętnie. Czułam w moim brzuchu motyle.  Lekko popchnęłam Lou i usiadłam mu na kolanach. Wyglądaliśmy teraz tak: (KLIK) Lou podniósł lekko do góry moją koszulkę, lecz złapałam jego dłoń.
- Przepraszam, to .. w ogóle nie powinno mieć miejsca.- zeszłam z jego kolan a on spojrzał się na mnie i odwrócił wzrok w ziemię.
- To moja wina. To ja przepraszam. Nie mogłem się opanować. - powiedział cicho i wstał.
- Louis. Zostań, proszę. - złapałam go za dłoń i przytuliłam. Znów nie mogłam się powstrzymać i .. pocałowałam go.

Czy to możliwe? Czy miłość do człowieka którego zna się zaledwie dwa dni może być tak silna? Nie wiedziałam co teraz będzie. Zostaniemy parą? Będzie wszystko "słitaśnie" jak w tych wszystkich komediach romantycznych? A co z tymi papierosami, Co z moją mamą? Co z naszą przyjaźnią? Kocham go. Kocham Louisa.. Tylko przez te wszystkie plotki mogę mieć kłopoty. A teraz moja matka miała rację. Muszę się skupić na nauce. Gdy oderwał się ode mnie powiedział:
- Anita.. Ja chyba cię kocham. Nigdy .. nie czułem czegoś takiego. Wiesz czego? - zapytał patrząc w moje oczy.
- Czego? Lecz .. już się obawiam że ja czuję to samo. - odpowiedziałam.
- Czuję że chcę cię mieć tylko dla siebie. Że jeśli nie damy sobie teraz szansy ona przepadnie. Że .. jeśli nie będę cię widział przez jakiś czas nie przeżyje. Przez te dwa dni zrobiłaś się dla mnie jak narkotyk.- na te słowa rozpłakałam się i wtuliłam w jego ramiona.  Byłam szczęśliwa. Moje przeszłe związki były raczej nie udane ale tutaj miałam nadzieję że będzie lepiej. Usiadłam z Lou na śpiworze i rozmawialiśmy, normalnie.. jak przyjaciele. Chciałam zatrzymać tą chwilę. Po chwili usłyszeliśmy dziwny śmiech mojej siostry z drugiego namiotu. Postanowiliśmy sprawdzić co się tam dzieje. Gdy podeszliśmy bliżej usłyszeliśmy jak prawią sobie komplementy.
- Wiesz w co mógłbym się gapić przez cały dzień? - Skapłam się że to Zayn.
- W co? - zaśmiała się moja siostra.
- W twoje oczy. Są przepiękne .. z resztą, cała jesteś przepiękna. - słyszeliśmy żałosny podryw Zayna i po chwili brzdęk kieliszków.
- Ja pierdole. Popijają sobie winko. No to Jasmine ma przejebane. - przewróciłam oczami. Po chwili było słychać jak się całują. Nie chcieliśmy juz tego słuchać i wróciliśmy do mojego namiotu. Lou Położył się obok mnie, wtuliłam się w niego i zasnęliśmy. Rano obudził mnie głos mamy która mówiła do matki Lou.
- aww... patrz jak ważni są dla siebie. To prawdziwa przyjaźń.
- Racja. Louis bardzo polubił Anitkę. - powiedziała mama Lou po czym wyszły. Lekko otworzyłam oczy i ujrzałam uśmiechającego się do mnie Louisa.
- Dzień Dobry, Kocham cię. - zanucił mi piosenkę i odgarnął włosy z mojego czoła. Uśmiechnął się, pocałował mnie w nos i wstał.
- niee, jeszcze moment. - pociągnęłam go za rękę by móc znowu poczuć jego ciepło.
- Wyglądasz tak pięknie w potarganych włosach. Wstańmy już i zróbmy wszystko by dzisiejszy dzień był cudowny.- powiedział .. uśmiechnęłam się i podniosłam, poprawiłam śpiwory i poszłam za lou który ciagnął mnie za rękę.
- Jesteś głodna?
- i to jak.. - odpowiedziałam.
- To idziemy po frytki. - trzymał mnie za rękę i szliśmy przez lasek. Wszędzie był piach więc spacerowaliśmy bez butów. Byłam tak szczęśliwa że nie chciałam myśleć o szkole. Nie chciałam myśleć o matce która pewnie zniszczy mi ten związek. Teraz liczył się tylko Louis.
- Lubisz mnie? -zapytał się.
- nie. - odpowiedziałam i wystawiłam język . - Czemu nie spytasz czy cię kocham?
- a kochasz? ^^- znowu zapytał. Odpowiedziałam mu pocałunkiem.
-Czy taka odpowiedź ci wystarczy?
- Tak! Ale mogła by być trochę dłuższa :3 - powiedział z głupim uśmiechem na twarzy. Cmoknęłam go w policzek. Gdy doszliśmy na miejsce usiadłam na ławce i czekałam aż Lou zamówi frytki.
- Jooł! Co tam? - Powiedział Niall i dosiadł się.
- ahh , Niall! Co ty tu robisz? - zapytałam.
- No... jem. - odpowiedział.
- Ahh.. no tak. xd głupia ja. - powiedziałam i zastanowiłam się .. czy on może wiedzieć o tym że jestem z Lou? Czy lepiej nie ukazywać naszych czułości przy nim?

____________________________________________________
i moja wena... legła. XD . dzieki za czytanie. xd


----------------------------------------------------------

piątek, 13 stycznia 2012

ZWIASTUN 3 ROZDZIAŁU.

 ZANIM ZACZNIESZ KLIKNIJ! - (KLIK)


- Co tak stoicie i sie gapicie jak świnia w kartofel?- powiedział do nas Louis. Rozbawił mnie tym ale  teraz nie miałam ochoty się śmiać. Jedyne co miałam w głowie to ta cała sprawa z papierosami.
- To ja idę pomóc przy kolacji. - Powiedział zakłopotany Liam i odszedł. Zostałam z Louisem sama.. nie wiedziałam co robić. Zapytać go czy to prawda? Czy poczekać? Lou mówił coś do mnie ale nie słuchałam go, byłam w swoim świecie. Po chwili zrobiło mi się słabo i poszłam do namiotu bez słowa. Położyłam się i zasnęłam..
Obudził mnie czyiś głos i szturchanie w ramię.
- Anita?
- hmm? - lekko odpowiedziałam. Okazało się że to była moja mama.
- Idziemy wszyscy na ognisko. Idziesz z nami? Będzie tam cała okolica, może poznamy paru ludzi.. to tu niedaleko za zakrętem.
- Przepraszam mamo, nie mam ochoty. Może kiedy indziej. - odpowiedziałam.
- Wszystko w porządku? -zapytała mama.
- tak, jest okej. Po prostu jestem zmęczona. Idźcie, nie przejmujcie się mną. - lekko się uśmiechnęłam. Matka mi pomachała i wyszła z namiotu. Przez 20 minut siedziałam i grałam na telefonie. Nagle usłyszałam jakieś trzaski i kroki w stronę namiotu. Przykryłam się lekko kołdrą.
- BUUU! - do namiotu "wleciał" Lou.
- o jezu... ale straszne. - powiedziałam z sarkazmem.
- Czemu nie przyszłaś? Jest fajnie. - powiedział do mnie.
- Skoro jest fajnie to idź tam i się baw. Pewnie moja mama kazała ci sprawdzić co ze mną?
- Nie, bez ciebie jest głupio. - Usiadł obok mnie a ja lekko się odsunęłam.
- Co jest? Gniewasz się na mnie? Zrobiłem coś źle?- zapytał z powagą. Postanowiłam że go o to zapytam.
- Palisz Papierosy? Palisz! Prawda?!- uniosłam się.
- woow, powoli.. nie krzycz.. - próbował mnie przytulić ale wstałam.
- Będę krzyczeć kiedy mi się podoba. Powiedz mi prawdę . Lou.. jesteś moim przyjacielem.
- Nie palę. Nie biorę narkotyków jestem czysty. Przeszukaj mnie. - powiedział to dość wiarygodnie.
- Ale paliłeś, tak? Powiedz. - zadałam pytanie.
- No tak paliłem. Ale rzuciłem to.. to już przeszłość.. zaufaj mi. - wstał i złapał mnie za dłonie. Spojrzałam w jego oczy.
- Ale.. Liam.. on..- próbowałam utworzyć zdanie ale byłam zapatrzona w jego cudowne oczy.
- To Plotki. Ale nie rozmawiajmy już o tym. - Przybliżył się do mnie i złapał lekko za głowę patrząc mi w oczy.
- Lou.. ja..
- cii. - położył mi palec na ustach. Przybliżył się jeszcze bardziej i lekko mnie pocałował.
________________________________________________________________________

taa... taki wstęp. nudzi mi sie. XD

______

niedziela, 8 stycznia 2012

2. Przyjaźń to szczęście niewidoczne dla innych.

Po wczorajszym powrocie do domu rozmawiałam jeszcze z Louisem na balkonie.  Okazało się że ma czwórkę braci! Nialla, Harrego, Liama i .. yh, Zayna. Zayn nie jest zbyt miły. Do tego okropnie zboczony. Stwierdziłam że On i Jasmine stworzyli by cudowną parę. Teraz właśnie siedzę i rozmyślam  jedząc śniadanie. Rozmawiałam wczoraj z Lou o Liceum. Okazało się że nie będziemy chodzić do tego samego i zrobiło mi się bardzo przykro więc poprosiłam mamę żeby mnie przepisała. Ona oczywiście miała swoje "ale" oraz swoje "dlaczego" i " po co".  Do tego moja rodzicielka nie zaakceptowała do końca tego że przyjaźnię się z chłopakiem. Była przewrażliwiona na tym punkcie. Opowiedziałam jej że chciałabym znać kogoś ze szkoły do której będę chodzić. Lou powiedział że oprowadził by mnie po szkole itd. Wytłumaczyłam matce że ja i Lou to absolutnie tylko przyjaciele a on nie ma wobec mnie złych zamiarów. Opowiedziałam też wczorajszą sytuację i to jak poznałam Louisa. Mama po tej historii była już trochę bardziej do niego przekonana i ostatecznie zgodziła się mnie przepisać do innego Liceum. Było parę problemów i komplikacji ale teraz jest wszystko ok. Będę chodziła z Chłopakami do jednej klasy. No dobrze, to może wróćmy do dzisiejszego dnia. Jedziemy dzisiaj na plażę. Jestem w szoku bo matka sama to zaproponowała. Mogę zaprosić chłopaków. Myślę że to dlatego ponieważ moja rodzicielka zaprzyjaźniła się z rodzicami Chłopaków. W sumie ja też nic do nich nie mam. Spoko Starzy. Pozwalają na wszystko. Jest luz.
Wstałam od stolika, podziękowałam za posiłek i wyszłam.  Po drodze zapukałam do Lou i zapytałam czy nie ma ochoty się przejść.
- Jasne, poczekaj chwilę, już wychodzę. - odpowiedział, zaśmiałam się. Było widać że mój przyjaciel dopiero wstał bo miał niezłą szopę na głowie.  Po pięciu minutach był gotowy.
- No to ruszajmy , Gdzie idziemy moja du- .. - nie dokończył zdania bo pstryknęłam mu zdjęcie. Jak ja to kocham haha.
- haha . mam cię . XD zobaczmy jak seksownie tym razem wyszedłeś. (KLIK) wybuchłam śmiechem!
- no widzisz ja wszędzie wyglądam bosko. Patrz na tą klatę. Sam Seex.
- hmmm, Co jaka klata? Ja tu tylko widzę jakiegoś szkieleta z dziwną miną. - odpowiedziałam z kpiną w głosie.
- tak, tak .. mów tak. Ja wiem że mi zazdrościsz. - przejechał ręką po swojej klacie i dziwnie zasyczał.
- Dobrze się czujesz? Może chcesz numer do psychiatry?
- O ! Widzę że ty taka zorientowana jesteś w tym temacie. - zgasił mnie.
- no jo. Psychiatra to mój ziom.! - palnęłam coś bez zastanowienia.
- dobra, to gdzie idziemy Dupko moja? - zapytał mnie.
- No na spacer. Mamy mało czasu zaraz jedziemy na plażę, kabanosku ty mój. - uśmiechnęłam się.
Szliśmy kawałek i rozmawialiśmy nagle Lou rzucił się na mnie. (dosłownie) przewrócił mnie na chodnik i wyrwał mi aparat z ręki.
- młahaha! zemsta! - cyknął mi zdjęcie.(KLIK)  łee . to nie fair. Ty zawsze jesteś piękna. :<
- CO?! To zdjęcie jest straszne. - wyrwałam mu aparat i usunęłam zdjęcie.
- ee! no dupo! Dlaczego to zrobiłaś!? Chciałem sobie powiesić nad łóżkiem i oglądać cię przed snem. Jesteś moją boginią seeksu!
- hahaha ale jebłeś. - wybuchłam śmiechem, wzięłam go za rękę i w podskokach ruszyłam przed siebie.  Nagle wpadliśmy na brata Lou- Harrego.
- Ciao Hazza! - powiedzieliśmy.
- Ciaał. Co tu robicie? Za 10 minut wyruszamy.- odpowiedział. Zszokowani pobiegliśmy do domów.
Gdy wszyscy byli gotowi, wpakowaliśmy nasze walizki do bagażnika i wsiedliśmy do vana ojca Lou.
Przez jakąś godzinę wygłupiałam się z Lou tańcząc do piosenki; Big Cyc- Makumba. Moja Siostra Jasmine z Zaynem mieli z nas niezły ubaw. Robili nam zdjęcia i nagrywali nas. Louis mówił że pasują do siebie. Poparłam jego fakt.  Dawno nie widziałam Jasmine tak uśmiechniętej.  Moja matka co chwilę podejrzliwie na nas spoglądała. Lou mówił że moja mama jest przerażająca. Ona chyba to usłyszała bo spiorunowała Louisa wzrokiem. Ogólnie droga przebiegła bardzo miło. Z wyjątkiem tego że co 20 min. zatrzymywaliśmy się bo Niall musiał siku, Zayn musiał poprawić w spokoju swoje włosy a Liam pucował swoje buty. Wtedy pomyślałam sobie: Z kim ja się zadaje? Ale oczywiście pokochałam tych głupków. W tym dniu wszyscy byliśmy dla siebie jak jedna, wielka rodzina. Przy wysiadaniu pokłóciłam się z Zaynem. Oczywiście on musiał wyjść pierwszy i zepchnął mnie w kałużę błota. Jasmine najwyraźniej się to podobało bo nie mogła wytrzymać ze śmiechu. Rodzice tego nie skomentowali. Wyjęliśmy plecaki i rozbiliśmy dwa namioty. Louis zaczął się ze mną kłócić i wymądrzał się że on to zrobi lepiej. Zaproponowałam że ja rozkładam jeden namiot a on drugi. Rzecz jasna ja wygrałam a Lou się popłakał. Tak, dobrze czytasz popłakał się.
Zrobiło mi się przykro i go przeprosiłam. XD
Teraz nadszedł czas relaksu. Wyciągnęłam Liama na plażę bo Lou musiał pomóc rodzicom.
- Wiesz co? Mam nadzieję że będziesz z Louisem się długo przyjaźnić. - Powiedział Liam skacząc po kamieniach.
- haha, a to niby czemu? - odpowiedziałam i zaczęłam skakać razem z nim.
- Bo cię polubiliśmy. A on w szczególności. Posłuchaj. - odwrócił się do mnie.
- Lou nie ma zbyt wielu przyjaciół.W szkole jest zawsze spychany na drugi plan. Gdy się wprowadziłaś bardzo się ucieszył. Od wczoraj gada cały  czas o tobie. - opowiedział mi Liam.
- jeju, nie wiedziałam. Lou jest bardzo fajny, zabawny. Dlaczego jest spychany na drugi plan?
- Kiedyś krążyły plotki że pali papierosy.. - odpowiedział a ja miałam przed oczami wczorajszy dzień gdy Lou poczęstował faceta paczką papierosów.
- Ale .. to plotki tak? - zapytałam.
- no jasne, on nigdy nie palił! Te plotki rozsiewała taka jedna dziewczyna- Debby.  Była zakochana w Lou ale on jej nie chciał. Laska się wkurzyła i nakablowała dyrektorowi o papierosach.
- Ale wredota.. jak mogła. Przecież praktycznie zniszczyła Louisowi życie.. - nie mogłam uwierzyć w słowa Liama. Staliśmy w ciszy patrząc się w morze.
- Hej, hej , heej! - powiedział Lou który właśnie do nas podbiegł.
- Cześć Lou.. - odpowiedziałam nadal gapiąc się w fale.
___________________________________________

2 rodział. Już nieco lepszy od pierwszego. . na razie nie mam weny na coś dłuższego. jeśli ktooś to w ogóle czyta .. to dzieki . :D

____

czwartek, 5 stycznia 2012

1. Twój uśmiech jest wplątany w moje myśli.

Pierwszy dzień w nowym mieście. - pomyślałam i wstałam z łóżka. Założyłam jakąś koszulkę którą wczoraj zostawiłam na fotelu (KLIK), legginsy (KLIK) no i buty (KLIK). Zanim się całkowicie ogarnęłam minęło 20 minut. Zeszłam do kuchni i zrobiłam sobie kanapki.
- No i jak tam? Wyspałaś się? Twoja pierwsza noc w nowym domu. - Powiedziała moja mama która nie zauważalnie weszła do kuchni.
- O Boże! Wystraszyłaś mnie... a więc miałam dziwny sen.
- Opowiadaj. - mama zabrała mi jedną kanapkę i usiadła przy stole.
- No więc.. Byłaś tam ty, ja i Jasmine. Właśnie wyciągałyśmy walizki gdy podszedł do mnie chłopak.. Wysoki w czarnych włosach. Popatrzał na mnie i wyminął mnie podchodząc do Jasmine.. Zaczął jej prawić komplementy i.. - zaśmiałam się.. przypomniał mi się najlepszy moment z tego snu.
- i co? - zapytała moja mama, lekko zdenerwowana tym że śnią mi się chłopcy.
- i wyrwał mi z rąk walizkę po czym rzucił nią w Jasmine.- wybuchłam śmiechem bo przypomniało mi się jak moja siostra upadła, uderzając głową o zderzak samochodu.
- Nie wydaje mi się to śmieszne. Anita.. powiedz mi.. - ohoo.. już wiedziałam że te słowa są złe.
- Powiedz.. Czy interesujesz się już chłopcami?- Mama dokończyła swoje zdanie.
- No mamo! Mam prawie 17 lat! To już chyba najwyższy czas żeby pomyśleć o założeniu rodziny, prawda? Nie chcę skończyć jako samotna 30 letnia kobieta.
- Nie zgadzam się. O założeniu rodziny możesz myśleć w wieku co najmniej 20 lat. Teraz jedyne co ma cię interesować to nauka. Anita, pomyśl o swojej przyszłości.
- nie słuchałam jej. Kolejna sucha rozmówka z cyklu- "Pomyśl o nauce".
- Halo? *machnęła ręką przed moją twarzą* Słuchasz co do ciebie mówię?
- CO? A ! tak, tak mamo. Zgadzam się. Przemyślę swoje zachowanie. Teraz wybacz idę zwiedzić okolicę. - odpowiedziałam. *założyłam na siebie lekki sweter i wyszłam*.
 Szłam teraz poboczem. Przyznaję że są tu nawet niezłe widoki. Mogłam wziąć aparat. Odwróciłam się i wpadłam na jakąś dziewczynę która okazała się być moją siostrą.
- Jasmine! Mama kazała ci mnie śledzić?
- o Dzień Dobry, Dziękuję.. spało mi się dobrze. Dzięki że pytasz. - odpowiedziała z ironią.
- Jezusie Nazaryjski.. Nie wydurniaj się. No więc, co tu robisz?
- Jak to co? idę. A przynajmniej szłam zanim ktoś bezczelnie mnie napastował.- powiedziała i podniosła triumfalnie głowę do góry.
- Chyba nie ma nikogo kto zniósł by twoje humorki.. - odpowiedziałam i zrobiłam złośliwą minę.
- Jak to nie?! Jak to nie?! A mój chłopak?
- Jaz... nie oszukujmy. Zerwał z tobą dwa dni temu. - po tych słowach zauważyłam jej smutek i zrobiło mi się trochę głupio.
- To nie on.. To ja. Nie był na moim poziomie inteligencji.
- Ah.. myśl jak chcesz. Ja wiem że to przez ciebie. - wyminęłam ją i zaczęłam iść dalej. Zobaczyłam że mam jeszcze 10 zł w kieszeni. Postanowiłam że pójdę do sklepu. Gdy już miałam wchodzić zatrzymał mnie starszy facet.
- Siema młoda, masz fajkę? - powiedział tak szybko że prawie nic nie zrozumiałam.
- Dzień Dobry. Przykro mi ale nie mam. Nie palę.
- Słuchaj mała! Dajesz Szluga albo przerobimy trochę twoją twarz.. - Odrzekł na moje słowa i zbliżył się do mnie.
- Bardzo Pana przepraszam .. ale.. - nie dokończyłam bo przerwał mi jakiś chłopak w moim wieku.
- Tak, bardzo przeprasza. Nie miała wolnej kieszeni więc dała mi paczkę. Proszę. - Chłopak wyciągnął paczkę papierosów i podał je facetowi.
- Proszę wziąć całą paczkę. Nam już właściwie nie potrzebna. - Wyszczerzył się. Ten nieznajomy .. tak naprawdę uratował mi życie.
- No skoro nalegasz. - Mężczyzna zabrał paczkę papierosów i odszedł bez podziękowania.
Zwróciłam się teraz do chłopaka.
- Dzięki, ratujesz mnie.
- Spoko, nie ma sprawy! Jestem Louis ale mów mi Lou. - Uśmiechnął się.
- Jestem Anita. *zaśmiałam się* Pierwszy Dzień w tym mieście i już mam kłopoty.
- No właśnie, nie widziałem cię tutaj wcześniej. Skąd jesteś?
- Wyprodukowano mnie w Polsce i tam do tej pory mieszkałam. - uśmiechnęłam się a on to odwzajemnił.
- Gdzie Mieszkasz?- zapytał
- A nie jesteś tajnym szpiegiem?
- Aa! Nie wiem! - zaśmiał się co sprawiło mi przyjemność.
- Myślę że mogę ci zaufać w końcu uratowałeś mi twarz. - Odparłam i powiedziałam mu mój adres.
- Mieszkam obok ciebie. Fajnie! Będę mógł cię podglądać. *satanistyczny śmiech*
- Nie ciesz się. Zainwestowałam w zasłony. - odparłam.
- dobra, dobra. Wiesz że żartuję. No więc.. Anito? Masz ochotę wpaść do mnie?
- Teraz nie wypali.. Muszę już wracać. No ale przecież i tak mieszkasz obok mnie i mamy balkony naprzeciwko. 
- W sumie racja. Ale słabo będę słyszeć twój śmiech który jest... wybacz.. przekomiczny! - zaśmiał się.
- Ej! Twój też nie jest lepszy!- Puknęłam go w ramię.
- Gdzie tam! Mój jest najpiękniejszy! Najbardziej Seksowny.  Co ty tam grzebiesz? - Zapytał, patrząc na mój telefon.
- Bawię się APARATEM! - powiedziałam i zrobiłam mu szybko zdjęcie. (KLIK) Pokazałam mu je ze śmiechem.
- Ohohoh! Co za seeks mina. A jaka jakość no .. pozazdrościć.
- Przeprosiłam Lou bo musiałam już wracać. Powiedział że mnie odprowadzi bo przecież mieszkamy obok. Całą drogę gadaliśmy o jakiś bzdurach. Zauważyłam że z Lou mamy bardzo dużo tematów i wspólnych zainteresowań. Przy nim mogę być sobą.. on jest taki sam. Mam nadzieję że będziemy się długo przyjaźnić. Lou Jest Świetny.
_________________________________________________
No i co myślicie? Taki wstęp. XD . . komentujcie. Zależy mi na waszych opiniach. ♥ dzięki!