Pierwszy dzień w nowym mieście. - pomyślałam i wstałam z łóżka. Założyłam jakąś koszulkę którą wczoraj zostawiłam na fotelu (KLIK), legginsy (KLIK) no i buty (KLIK). Zanim się całkowicie ogarnęłam minęło 20 minut. Zeszłam do kuchni i zrobiłam sobie kanapki.
- No i jak tam? Wyspałaś się? Twoja pierwsza noc w nowym domu. - Powiedziała moja mama która nie zauważalnie weszła do kuchni.
- O Boże! Wystraszyłaś mnie... a więc miałam dziwny sen.
- Opowiadaj. - mama zabrała mi jedną kanapkę i usiadła przy stole.
- No więc.. Byłaś tam ty, ja i Jasmine. Właśnie wyciągałyśmy walizki gdy podszedł do mnie chłopak.. Wysoki w czarnych włosach. Popatrzał na mnie i wyminął mnie podchodząc do Jasmine.. Zaczął jej prawić komplementy i.. - zaśmiałam się.. przypomniał mi się najlepszy moment z tego snu.
- i co? - zapytała moja mama, lekko zdenerwowana tym że śnią mi się chłopcy.
- i wyrwał mi z rąk walizkę po czym rzucił nią w Jasmine.- wybuchłam śmiechem bo przypomniało mi się jak moja siostra upadła, uderzając głową o zderzak samochodu.
- Nie wydaje mi się to śmieszne. Anita.. powiedz mi.. - ohoo.. już wiedziałam że te słowa są złe.
- Powiedz.. Czy interesujesz się już chłopcami?- Mama dokończyła swoje zdanie.
- No mamo! Mam prawie 17 lat! To już chyba najwyższy czas żeby pomyśleć o założeniu rodziny, prawda? Nie chcę skończyć jako samotna 30 letnia kobieta.
- Nie zgadzam się. O założeniu rodziny możesz myśleć w wieku co najmniej 20 lat. Teraz jedyne co ma cię interesować to nauka. Anita, pomyśl o swojej przyszłości.
- nie słuchałam jej. Kolejna sucha rozmówka z cyklu- "Pomyśl o nauce".
- Halo? *machnęła ręką przed moją twarzą* Słuchasz co do ciebie mówię?
- CO? A ! tak, tak mamo. Zgadzam się. Przemyślę swoje zachowanie. Teraz wybacz idę zwiedzić okolicę. - odpowiedziałam. *założyłam na siebie lekki sweter i wyszłam*.
Szłam teraz poboczem. Przyznaję że są tu nawet niezłe widoki. Mogłam wziąć aparat. Odwróciłam się i wpadłam na jakąś dziewczynę która okazała się być moją siostrą.
- Jasmine! Mama kazała ci mnie śledzić?
- o Dzień Dobry, Dziękuję.. spało mi się dobrze. Dzięki że pytasz. - odpowiedziała z ironią.
- Jezusie Nazaryjski.. Nie wydurniaj się. No więc, co tu robisz?
- Jak to co? idę. A przynajmniej szłam zanim ktoś bezczelnie mnie napastował.- powiedziała i podniosła triumfalnie głowę do góry.
- Chyba nie ma nikogo kto zniósł by twoje humorki.. - odpowiedziałam i zrobiłam złośliwą minę.
- Jak to nie?! Jak to nie?! A mój chłopak?
- Jaz... nie oszukujmy. Zerwał z tobą dwa dni temu. - po tych słowach zauważyłam jej smutek i zrobiło mi się trochę głupio.
- To nie on.. To ja. Nie był na moim poziomie inteligencji.
- Ah.. myśl jak chcesz. Ja wiem że to przez ciebie. - wyminęłam ją i zaczęłam iść dalej. Zobaczyłam że mam jeszcze 10 zł w kieszeni. Postanowiłam że pójdę do sklepu. Gdy już miałam wchodzić zatrzymał mnie starszy facet.
- Siema młoda, masz fajkę? - powiedział tak szybko że prawie nic nie zrozumiałam.
- Dzień Dobry. Przykro mi ale nie mam. Nie palę.
- Słuchaj mała! Dajesz Szluga albo przerobimy trochę twoją twarz.. - Odrzekł na moje słowa i zbliżył się do mnie.
- Bardzo Pana przepraszam .. ale.. - nie dokończyłam bo przerwał mi jakiś chłopak w moim wieku.
- Tak, bardzo przeprasza. Nie miała wolnej kieszeni więc dała mi paczkę. Proszę. - Chłopak wyciągnął paczkę papierosów i podał je facetowi.
- Proszę wziąć całą paczkę. Nam już właściwie nie potrzebna. - Wyszczerzył się. Ten nieznajomy .. tak naprawdę uratował mi życie.
- No skoro nalegasz. - Mężczyzna zabrał paczkę papierosów i odszedł bez podziękowania.
Zwróciłam się teraz do chłopaka.
- Dzięki, ratujesz mnie.
- Spoko, nie ma sprawy! Jestem Louis ale mów mi Lou. - Uśmiechnął się.
- Jestem Anita. *zaśmiałam się* Pierwszy Dzień w tym mieście i już mam kłopoty.
- No właśnie, nie widziałem cię tutaj wcześniej. Skąd jesteś?
- Wyprodukowano mnie w Polsce i tam do tej pory mieszkałam. - uśmiechnęłam się a on to odwzajemnił.
- Gdzie Mieszkasz?- zapytał
- A nie jesteś tajnym szpiegiem?
- Aa! Nie wiem! - zaśmiał się co sprawiło mi przyjemność.
- Myślę że mogę ci zaufać w końcu uratowałeś mi twarz. - Odparłam i powiedziałam mu mój adres.
- Mieszkam obok ciebie. Fajnie! Będę mógł cię podglądać. *satanistyczny śmiech*
- Nie ciesz się. Zainwestowałam w zasłony. - odparłam.
- dobra, dobra. Wiesz że żartuję. No więc.. Anito? Masz ochotę wpaść do mnie?
- Teraz nie wypali.. Muszę już wracać. No ale przecież i tak mieszkasz obok mnie i mamy balkony naprzeciwko.
- W sumie racja. Ale słabo będę słyszeć twój śmiech który jest... wybacz.. przekomiczny! - zaśmiał się.
- Ej! Twój też nie jest lepszy!- Puknęłam go w ramię.
- Gdzie tam! Mój jest najpiękniejszy! Najbardziej Seksowny. Co ty tam grzebiesz? - Zapytał, patrząc na mój telefon.
- Bawię się APARATEM! - powiedziałam i zrobiłam mu szybko zdjęcie. (KLIK) Pokazałam mu je ze śmiechem.
- Ohohoh! Co za seeks mina. A jaka jakość no .. pozazdrościć.
- Przeprosiłam Lou bo musiałam już wracać. Powiedział że mnie odprowadzi bo przecież mieszkamy obok. Całą drogę gadaliśmy o jakiś bzdurach. Zauważyłam że z Lou mamy bardzo dużo tematów i wspólnych zainteresowań. Przy nim mogę być sobą.. on jest taki sam. Mam nadzieję że będziemy się długo przyjaźnić. Lou Jest Świetny.
_________________________________________________
No i co myślicie? Taki wstęp. XD . . komentujcie. Zależy mi na waszych opiniach. ♥ dzięki!
Dość interesujące ;D
OdpowiedzUsuń